stat4u Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Blog > Komentarze do wpisu
Teatr Lalka - Buratino i nie tylko

Moi drodzy, jeśli jesteście na Facebooku i jeśli bliska jest Wam idea wprowadzania dzieci w świat dobrego teatru, to bardzo proszę o zajrzenie na stronę Teatru Lalka.

Sama o Teatrze Lalka potrafię pisać używając wyłącznie pozytywnych przymiotników. Kiedy byłam dzieckiem, nie chadzałam do teatru - mieszkałam w małym mieście, a w rodzinie brakowało raczej miłośników tego medium, zatem rzadko miałam okazję zobaczyć jakieś przedstawienie. W Lalce bywam zatem nie tylko po to, żeby wkręcać własne dzieci w manię teatralną, ale też po to, żeby nadrobić własne zaległości w dostępie do kultury. W Lalce jestem jednocześnie dzieckiem i człowiekiem dorosłym; po dziecięcemu ulegam magii przedstawienia i po dorosłemu rozbieram je na czynniki pierwsze, żeby wiedzieć, co dokładnie mnie urzekło.

Ostatniej niedzieli obejrzeliśmy spektakl Buratino na podstawie opowiadania Aleksego Tołstoja. W ubogim domku z kominkiem namalowanym na płótnie, psującym się gramofonem, skrzypiącym ze starości i zmęczenia zydelkiem oraz drzwiami, które boją się, że zostaną wrzucone do pieca (we wszystkie rekwizyty brawurowo wcielają się aktorzy, zwłaszcza zydelek gra z wielkim poświęceniem) mieszka staruszek, który z krnąbrnego kawałka drewna struga pajacyka. Nadaje mu imię Buratino i staje się dla niego ojcem. Chce, żeby Buratino zdobył wykształcenie i pomógł mu zarabiać na życie na stare lata. Buratino ma jednak inne marzenie, niż chodzić do szkoły, gdzie jest nudno i powtarzalnie - on pragnie zostać w teatrze, w miejscu, gdzie mieszka szczęście.

Zanim jednak nasz drewniany pajacyk dotrze do swoich marzeń, złamie po drodze parę konwenansów, zmierzy się z własną naiwnością, a na koniec wykaże odwagą i siłą charakteru.

Za każdym razem na nowo zaskakuje mnie szczególna atmosfera Lalki: to atmosfera szacunku dla widza. Ze sceny płynie radosne przesłanie do widza: tu się pracuje z pasją i miłością do teatru.

Po spektaklu czekała nas nie lada gratka: podgląd teatralnych trzewi. Pokazano nam różne tricki i techniki, z jakich korzysta się w teatrze. Zobaczyliśmy, jak powstaje sztuczna burza, jak się robi wiatr na scenie, jak biała suknia, twarz i ręce mogą tańczyć każde swój osobny powietrzny taniec w każdym rogu sceny... A na sam koniec dzieci weszły na scenę i zasypał ich śnieg (piankowy, o smaku mydła).

A wiecie, co robi człowiek tuż po powrocie z Teatru Lalka? Rzuca się przeglądać repertuar w internecie i planuje kolejną wizytę...

sobota, 03 marca 2012, agawa79

Polecane wpisy

  • Sztuka ulicy po raz ostatni

    Sztuka Ulicy w tym roku wypadła średnio. Nie wiem, czy miałam pecha, wybierając przedstawienia, czy rzeczywiście poziom był niższy, ale tegoroczne wrażenia to j

  • Sztuki ulicznej ciąg dalszy

    Francuska grupa Compagnie Antipodes zatańczyła w fontannie na Placu Grzybowskim. Ten krótki spektakl "Ostatnie rendez-vous" opowiada o trudach bycia r

  • Festiwal Sztuka Ulicy uważam za rozpoczęty!

    Ciemny wieczór, mało rozrywkowa dzielnica miasta stołecznego. Wieczór zupełnie nielipcowy, choć lipcowy: z nieba spadają coraz gęściej strugi zimnego deszczu, t

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu: